11°C
Wtorek 19 Września 2017
Imieniny: January, Konstancja
14lutego2017

babciaCzy istnieje naprawdę? Niestety tak. Widziałam taką i oddychałam nią codziennie jako wnuczka.
Stasia i Czesław.
Babcia – bogata szlachta kowelska z rodu Wirth. Dziadek hrabiowska rodzina Halickich. I to był wbrew pozorom mezalians, bo dziadziuś musiał walczyć z rodziną o babcię i akceptację jej osoby w majątku. Łatwo ponoć nie było, ale nie odpuścił. Pobrali się, urodzili syna Jerzego.
Niestety przyszła wojna i Ukraińcy źli zaczęli wyrzynać Polaków w Kowlu, w czym często skutecznie przeszkadzali im Ukraińcy dobrzy. I to ci właśnie w przeddzień wydania wyroku na dziadkach ostrzegli rodzinę, żeby spakowała potrzebności na wóz i uciekała przed śmiercią. By niestety nigdy już do majątku i dawnego życia nie wrócić.
Ale razem.
Nigdy dziadkowie nie chcieli mi o tym

Czytaj więcej...

13lutego2017

lekiO godz. 9.00 piątkowego, zimowego poranka rozpoczęłam swoje 13-godzinne czekanie na lubelskim SORze. Bez jedzenia, bez picia (zakaz przedoperacyjny) na szpitalnym, kilometrowym korytarzu wśród połamań, jęków bólu, narzekań na NFZ, płaczu. Wśród nieprzytomnych, zakrwawionych, świeżo z wypadków czy z delirką i padaczką pacjentów. Przygoda życia, bo przez 40 lat tyle straszności się nie naoglądałam. Aż pod koniec dnia, kiedy już spływałam z krzesła i o 22.00 dostałam kroplówkę z glukozą… zwyczajnie się rozryczałam. Na tym korytarzu, przy lekarzu. Z tego wszystkiego.

Czytaj więcej...

12stycznia2017

sniegPan kierowca CLA podjeżdża na przystanek i macha pani ręką, żeby wsiadała tam dalej, drugimi drzwiami. Pani ok, posłusznie wsiadła.
Zanim ruszył, wychylił się i krzyknął:
- Dziękuję, że wsiadła pani środkowymi, będzie nam wszystkim cieplej.
Domyśliłam się, że panu wali lodem od tych pierwszych drzwi i miło, że dziękuje. Jakoś bezrefleksyjnie wysiadając, też przeszłam do środkowych i słyszę jak pan krzyczy z uśmiechem:
- Dziękuję!
Pamiętam, jak którejś mocno mroźnej zimy stanęły wszystkie tramwaje w Poznaniu. Paraliż komunikacyjny niechudy. I co robili ludzie? Ci, co mieli auta, podjeżdżali na przystanki i pytali marznących stojących, kto gdzie potrzebuje. I jeśli po drodze, to zabierali się nawzajem. Spontanicznie i bezinteresownie.

Czytaj więcej...

11grudnia2016

unnamed copy copySP3, ukochana szkoła. Imienia Adama Mickiewicza, jak i lata później uniwerek. Ta podstawówka to mój cudowny, ciepły czas. Dobrzy i mądrzy nauczyciele, pierwsze sukcesy, porażki. Pierwsze przyjaźnie.

 

Paweł.
Niewysoki blondyn. Skręcony niemiłosiernie, wszędzie go było pełno. Kiepsko się uczył i łobuzował. Ciągnęłam go wiecznie za te płowe włosy, gdy on ciągnął gumę do skakania, w którą grałyśmy i celowo przeszkadzał. Wdawał się w bójki, zaczepiał, rozrabiał.
Regularnie lądował więc za szafą w pokoju nauczycielskim, gdzie nasza kochana "Ryczy byczy" przemawiała mu do rozumu ;)

Czytaj więcej...

09listopada2016

unnamed copyJeszcze nigdy tak expresowo nie przekułam teorii w praktykę, jak 19 października na konferencji „Diamenty sprzedaży” w Warszawie, zorganizowanej przez http://360sbc.pl/ .
Wydarzenie znaczące i przygotowane z rozmachem, ale też świetną organizacją. Wszystko w punkt.
Zaproszeni mówcy to top of the top branży, z samym Brianem Tracy i Jackiem Walkiewiczem na czele.


Oprócz treści dotyczących biznesu i sprzedaży, dużo było o życiu, kreowaniu i kierowaniu sobą oraz o samorozwoju.

Czytaj więcej...

08listopada2016

szczypkaZimny poranek, usadawiamy się z panią 50+ w busie nach Włodawa. Pani zdejmuje kurtkę, rozstawia siatki, przeżegnuje przed podróżą. Tryka mnie nagle w ramię i z miłym uśmiechem podaje miętówki:
- To na miłą podróż, do końca obie jedziemy.
Gdy rąbnęłam się głową w półkę, pani życzliwie:
- Pani wysoka to dlatego uderzyła, a ja znowu gruba i aż musiałam się przesiąść, na bo pojedynczym za ciasno. Też źle ;)
Z radia sączyło się... Polskie Radio Program 1. Serio.
Jakoś tak dawnymi czasami zapachniało... a ja suchar, zamiast pogawędzić z panią, to jakichś podcastów do słuchania szukałam. Jakbym nie mogła później.
Tęskni człowiek za dawnymi klimatami, a sam je zaciera. Ech.

Czytaj więcej...

24sierpnia2016

unnamedMoje osiedle jest fajne. Słychać odgłos trzepanych dywanów, zostawiamy sobie wazony lub książki przy śmietniku, żeby ktoś mając na nie ochotę – nie musiał grzebać w śmieciach.
Dzieciaki robaki  biegają miedzy blokami, śmigają na rowerach, kłócą się i bawią.

 

I widziałam dziś taką scenę.
Trójka 10-latków bawiła się w chowanego i z całych sił prześcigiwała, żeby „zaklepać w ścianę” swoje zwycięstwo. Głośni, ze śmiechem i zabawą wypisaną na policzkach.
A kilka kroków dalej inna dziewczynka, na takiej platformie jeżdżącej na baterię chyba, czytała coś w smartfonie. I patrząc na tę biegającą trójkę krzyknęła z jakąś nadzieją – Patryyyycja, czeeeeść!
Ale dzieciaki zajęte chowaniem się po klatkach, nie zwracały uwagi na koleżankę.

Czytaj więcej...

15sierpnia2016

termMój brat zawsze jak zagrał świetny mecz, to mówił, że miał "dzień konia". Ja mam chyba "tydzień glisty". I to rozjechanej przez trabanta.

 

Nie dość, że w pracy od pon.dupa szeroko zakrojona, plus skwar niemożebny, bo od południa pokój mam. To dziś apogeum.
Od 6.30 w trasie. O 17.00 znurana naginam sauno-autosanem zaparowanym od środka i... oczywiście szlaban. I oczywiście nie żeby szybki, brzydki osobowy jechał. Nie. Musi się wlec niekończący się towarus.
Przeżyłam. Naginam zbadać dno oka i ląduję na dnie szpitala, w jakiejś piwnicy bez powietrza i mam czekać. I żeby było na kim oko zawiesić na pociechę, nie. Samiutkie starsze panie o przeminiętej urodzie oraz ja. Dopiero na początku przemijania :P
Godzina dwadzieścia czekania. Słownie. I dosłownie.
Bo "się opóźniło". Jak to robią magicy w prywatnych klinikach, że im się "nie opóźnia"? Niestety, niektórych badań czy skierowań nie dostaniesz na priv.

Czytaj więcej...

27maja2016

ma4Piąte „Granie na Majdanie” przerosło moje oczekiwanie. Wszystkich nas.
Po pierwsze zamówioną pogodą, bo deszcz przestał zaczepiać kroplami właściwie po 5 minutach zaklinania. Stół, który uginał się od pyszności, domowego wina, nowalijek, sałatek i mięsiwa ciężko byłoby przenieść na taras. Poza tym scena pod stuletnią lipą, tak pięknie przygotowana i oświetlona, zasmuciłaby się z niewykorzystania. A to na niej zaśpiewał oczekiwany duet Buczek & Buczek.
Na Majdanie, Rudce i daleko dalej rozbrzmiewały nie tylko zaplanowane bieszczadzkie przeboje, ale też ulubione nuty zaproszonych gości.
W tym magicznym, majowym wieczorze wzięła też udział śliczna i liryczna Część zespołu „4 Pory Roq”. I Anię i pozostałych gości urzekły wędzone makrele i prawdziwie pieczone w specjalnych garnkach i piasku – ziemniaki.
Muzyka, lampiony, nastrojowy wystrój i urzekające zielone otoczenie działają szczególnie na kobiety. Wszystkie, jak jeden mąż ;) zakończyły ten wieczór urzeczone i uwiedzone.

Czytaj więcej...

06maja2016

oraTomek lat 13, Sanatorium Polanica Zdrój, 20.09.1993

 

„Cześć Wieża.
Na początku chcę Ci podziękować za list, który jest najdłuższy z jakich dostałem. Zgubiłem go i nie wiem co pisać. Nie obraź się, dobra? Dziękuję za tatuaże, w sanatorium każdy ma te tatuaże i ja też.
Napiszę Ci co byś chciała wiedzieć. W szkole idzie mi dobrze, najgorszy mój stopień to trójka z historii. Lekcji jest mniej niż w szkole w Chełmie. Lekcje są fajne, ale nie takie luźne jak rok temu, prawie co lekcje jest jakaś kartkówka. Dziewczyny w sanatorium są extra, z jedną chodziłem, ale już wyjechała, kupiłem jej prezent za 125.000 i dla tego nie mam już kasy.

Czytaj więcej...

22marca2016

konfaPierdylion szkoleń i konferencji na koncie. Co mnie podkusiło wypuścić się na kolejną, żeby znowu marudzić?
Chyba jakaś wiara, że ktoś powie coś nowego, świeżego, opakuje może nawet znaną treść ale w fajną, atrakcyjną formę. I ja się tej formy nauczę.
Niestety.
Noszę się od dawna z napisaniem książki, z założeniem firmy, ze zmianą pracy. Brakuje mi jednak motywacji, więc pojechałam po trochę świeżego wiatru w stare, wypłowiałe żagle.
Niestety.
Na pewno to dowiedziałam się, jak zorganizować konferencję. Rewelacyjne ogarnięcie, informowanie i zaopiekowanie uczestników. Lokalizacja z dokładnością co do drzwi, dokładnością kto, o której i w jakiej Sali. Plus świeżo wyciskane soki i mailem podane menu, że nawet dla wege i bez glutenu do wyboru posiłki.
Lubię taką poznańską pragmatyczność i ułatwianie życia odbiorcom usługi. To jest absolutnie mój klimat i moje podejście do klienta.

Czytaj więcej...

16marca2016

p2Pociąg relacji Katowice – Lublin. Niestety przedziałowy, z ograniczoną wolnością. Wsiadam do swojego i wita mnie sześć sztuk studentów na jednej, małej, prostokątnej przestrzeni.
- Dzień dobry, pomóc z walizką?
- Poproszę.
Rozbawieni, głośni, zadowoleni z podróży. Na stoliku gotowy do zadań kieliszek i kubek z sokiem, na twarzach uśmiechy.
No ładnie, z czytania nici…

Za chwilę chłopaki odpakowują ciastka, częstują. Z taką pewną nieśmiałością wyciągają białą żubrówkę i zgodnie:
- Może pani z nami „rozchodniaczka”?
Trochę im się nazwy pomyliły, ale miły gest.
Nie skorzystałam. Zatem jak przetrwałam 5 godzin w drodze na Wschód z procentami i studentami na dwóch m2?

 

Zaskakująco.
To była ich jedyna butelka alku na sześciu, więc dorodnym chłopaczyskom wiele szkody nie zrobiła. Nie padło ani jedno przekleństwo, naprawdę. Pilnowali się. Już

Czytaj więcej...

Reklama

Radio

Reklama